Gdy zima chyli się ku końcowi i promienie słoneczne topią
połacie śniegu zalęgające na polach, łąkach, w ogrodach
i na trawnikach, wtedy wiatr przesusza wierzchnią warstwę
gleby. Przyroda budzi się z zimowego letargu do życia.
Dla większości z nas jest to najpiękniejsza pora roku
- jesteśmy pełni energii, chwytamy powietrze w płuca i
optymistycznie, z uśmiechem na twarzach, obserwujemy otaczający
nas świat, delektując się jego pięknem. Na tablicach ogłoszeń
ukażą się zarządzenia władz terenowych o czynieniu tzw.
porządków wiosennych. Rolnicy, właściciele posesji i wytyczone
służby miejskie przystąpią do usuwania zanieczyszczeń
pozimowych na polach, w obrębie obejść domowych, w parkach,
ze skwerków oraz poboczy dróg i ulic.
Utrzymywanie w czystości środowiska, w którym żyjemy,
to nasz obowiązek. I tak być powinno nawet bez specjalnych
zarządzeń. Niestety, dla wielu nierozważnych i bezmyślnych
osób sprzymierzeńcem w wiosennych porządkach stał się
ogień.
Jak Polska długa i szeroka, nad ogródkami, drogami i
polami zaczną unosić się kłęby dymu, dając świadectwo
umiłowania ludzi do porządków. Ludzi zapominających lub
nieświadomych faktu, że wystarczy słaby wiatr, aby ogień
wymknął się spod kontroli, a co za tym idzie - bardzo
szybko rozprzestrzenił się i przeistoczył w tragiczny
w skutkach pożar. Wówczas rzeczona niefrasobliwość oraz
ludzka bezmyślność powodują, iż giną ludzie oraz zwierzęta:
płoną pobliskie lasy, zabudowania mieszkalne, gospodarcze
i altanki na ogródkach działkowych. Na torfowiskach ogień
tli się przez wiele dni, tygodni, a nawet miesięcy, powodując
straty nie tylko porastającej je roślinności, ale również
masy organicznej, bardzo cennej jako kompost dla rolnictwa
i źródło wartościowej substancji dla medycyny.
Mimo wielu zagrożeń utrzymuje się moda na bezmyślne podpalanie
wszystkiego, co porośnięte jest usychającą trawą w różnych
jej siedliskach: na łąkach, w przydrożnych rowach, wypalanie
zarośli, trzcinowisk na wysychających stawach, torfowiskach,
uschniętych chwastów i resztek słomy pozostawionej na
polach po zeszłorocznych zbiorach. Podpalacze pytani,
dlaczego to robią, odpowiadają z reguły: "Palimy
chwasty, aby nie rozsiewały się ich nasiona". Należy
w tym miejscu wyjaśnić, iż jest to błędne myślenie. Często
bywa tak, że to właśnie chwasty - takie jak perz - dzięki
głęboko ukrytym w glebie kłączom, są odporne na krótkotrwałe
pożary powstające przy wypalaniu traw.
Wypalanie traw w Polsce jest niechlubną tradycją, z którą
od lat zmagają się strażacy, służby leśne i ochrony środowiska,
policjanci i strażnicy miejscy. Ekolodzy, naukowcy, przyrodnicy
i leśnicy - wszyscy zdecydowanie apelują, że wypalanie
nie jest efektywnym sposobem "odnawiania" gleby.
Zostało, bowiem naukowo udowodnione wiele lat temu, że
wypalanie suchej roślinności wpływa negatywnie na wiele
elementów przyrodniczych. W wielkim skrócie: ziemia zostaje
wyjałowiona, a nie użyźnia się; nie dochodzi do naturalnego
rozkładu resztek roślinnych; przerywany jest proces formowania
się próchnicy; do atmosfery przedostaje się szereg związków
chemicznych będących truciznami zarówno dla ludzi, jak
i zwierząt. Wypalanie traw skutkuje zabijaniem znacznej
ilości organizmów żywych, niezbędnych do prawidłowego
funkcjonowania przyrody.
Mimo iż wypalanie traw jest szkodliwe, niedozwolone i
bardzo niebezpieczne, co roku setki nierozważnych i bezmyślnych
osób (rolników, działkowców, dozorców...) właśnie w ten
sposób "oczyszcza" swoje pola, łąki i trawniki,
co stanowi genezę powstania niniejszego programu.
Większości materiałów na temat wypalania traw, jakie
zostały dotychczas opublikowane, dotyczy problemu usuwania
zanieczyszczeń pozimowych i porządków wiosennych. Pragniemy,
zatem przedstawić dwie podstawowe przyczyny powstawania
pożarów traw i ich następstw.
Około 30% pożarów traw powstaje w wyniku przypadkowego
zaprószenia ognia, głównie za sprawą wyrzucania niedopałków
z przejeżdżających pociągów czy samochodów na pobocze
drogi (warto wiedzieć, że żar zapałki ma temperaturę rzędu
około 800 oC, a papieros, rzucony niedopałek to około
600 oC). W żadnym z powyższych przypadków sprawcy nie
biorą pod uwagę powstającego zagrożenia rozwoju pożaru
na obszary leśne, a przecież jest ono bardzo realne! Trawa
po okresie zimowym pali się bardzo szybko, bowiem jest
wysuszona - ogień ogarnia coraz większe obszary powodując
zagrożenie dla lasów, zabudowań gospodarczych, zakładów
pracy itp. Aby się zapalił las, np. od suchej trawy, wystarczy
250 oC. Rzucenie niedopałka, który ma 600 oC. można przyrównać
do świadomego uklęknięcia i podpalenia lasu zapałką.
Celowe podpalanie traw stanowi około 70% wszystkich pożarów
traw. Najczęściej można zasłyszeć, że to zły zwyczaj osób
dorosłych. Dowodem na powyższą tezę są coroczne "czarne
statystyki" z których dowiadujemy się o przedziale
wiekowym osób, które zginęły podczas wypalania traw. Jednak
my - autorzy niniejszego programu - pragniemy zwrócić
uwagę na jeszcze jeden ważny problem związany z bezmyślnym
i celowym podpalaniem traw przez dorosłych: poprzez takie
działanie wpływają negatywnie na świadomość dzieci, które
podpalają trawę, gdyż "tak robią dorośli". Dzieci
nie potrafią wytłumaczyć swoich czynów - dla nich to atrakcja,
coś się dzieje (dowiedziono empirycznie). Poza tym jest
to dla nich "doskonała" zabawa, bardzo często
akceptowana przez opiekunów. Dlatego akuratna wydaje się
rozmowa nauczycieli z młodzieżą szkolną na temat skutków
zabawy z ogniem - aby uświadamiać, jak przez własną lekkomyślność
stajemy się niszczycielami środowiska, a nierzadko własnego
mienia.
Aby walka z tym groźnym zjawiskiem była skuteczna, "wypalacze"
muszą się znaleźć pod presją szeroko pojętej opinii publicznej.
Ich czyny muszą być szkalowane przede wszystkim przez
współmieszkańców.Zapraszamy do wspólnej walki z wypalaniem
traw!
Autorzy programu